^  góra strony

  • 1

SP 368 WARSZAWA

w e r s j a   i n t e r n e t o w a   g a z e t k i   s z k o l n e j

×

Uwaga

There is no category chosen or category doesn't contain any items

2018/2019 NR 3 - Opowiadanie: "Myself Chapter 3: The one and only"

Jako pierwsze zakreśliłam zdjęcie Emily. Było to dla mnie wręcz oczywiste, nawet zanim zaczęłam się nad tym na dobre zastanawiać. Siostra bliźniaczka Marylin miała zdecydowanie największy motyw, aby ją skrzywdzić. Według oficjalnej wersji była wtedy na spotkaniu biznesowym na Karaibach.

Emily od lat nienawidziła siostry i była o nią tak zazdrosna. Podczas gdy ona była idealnym przykładem zdesperowanej osoby, której nic w życiu nie wyszło, Marylin znalazła miłość swojego życia i osiągała sukcesy zawodowe. Jakiś miesiąc temu, kiedy z braku zajęcia zalogowałam się na konto mailowe Marylin, widziałam jak siostra znowu próbowała wziąć ją na litość i wyłudzić od niej pieniądze. Dzień później, dzięki podsłuchowi w telefonie dziewczyny, słyszałam jak się kłóciły. Po części rozumiałam Emily, ale historia, kiedy siostra, podszywając się pod nią, dostała się na staż w znanej firmie, w której zresztą dostała potem pracę na wysokim stanowisku i poznała Grega - zastępcę kierownika, a potem swojego męża, wydarzyła się już ponad pięć lat temu. Jednak Emily wciąż nie mogła jej tego wybaczyć, wiedziałam, że uważa, że wszystko co ma jej siostra, tak naprawdę należało się jej. I może po części była to prawda. Nie zrozumcie mnie źle, Marylin była dla mnie idealna, nawet ta intryga mi imponowała, ale wiedziałam, że nie jest bez winy we wszystkich kwestiach. Jednak według mnie

Emily nie miała po prostu tego czegoś, co miała jej bliźniaczka, tego, czego nie potrafiłam ubrać w słowa, a co tak bardzo mnie do niej ciągnęło, od dnia, kiedy zobaczyłam ją wracającą do domu ponad dwa lata temu.
-Emily Pinnock?
-Przy telefonie.
-Samantha Ryder, pracuję dla magazynu Amazed, na pewno Pani o nim słyszała - uśmiechnęłam się pod nosem, słuchając jak jąka się i chwali nieistniejące czasopismo, zapewniając, że jest jego wielką fanką.- Widziałam Pani portfolio na stronie MaxModels i uważam, że ma Pani ogromny potencjał. Czy byłaby Pani zainteresowana współpracą? Świetnie. Wyślę mailem adres, spotkajmy się jutro o 10, aby omówić szczegóły.

********************

73-Witam, Emily Pinnock - kolejny raz miałam ochotę się roześmiać, widząc jak bardzo była zdenerwowana i jak profesjonalnie starała się wyglądać i zachowywać - Ehm... To trochę hm... specyficzne miejsce na tego typu spotkania, droga jest nieprzejezdna, szłam tutaj przez gąszcz dziesięć minut, myślałam już, że pomyliłam adres.
-Proszę za mną, wypiszę pierwszy czek oraz omówimy detale i Pani dyspozycyjność, aby umówić się na konkretne terminy - wiedziałam, że wzmianka o pieniądzach skutecznie ją uciszy i nie pomyliłam się. - Proszę przodem.

Kiedy tylko doszła do rogu pomieszczenia, chwyciłam przygotowaną wcześniej na półce lampkę i płynnym ruchem uderzyłam nią prosto w skroń Emily.

Dziewczyna na szczęście ocknęła się w miarę szybko, bo po godzinie czekania powoli zaczynało mi się już nudzić.

Obserwowałam jak przeciera obolałe miejsce na głowie i próbuje się zorientować, gdzie jest, a potem z paniką uderza o szklane ściany, usiłując się wydostać, dopiero potem wreszcie mnie zauważyła.
-To ty! Ty mnie uderzyłaś! W tym momencie mnie wypuść, co to w ogóle za miejsce?! Nie ma żadnego magazynu, prawda? Jak mogłam być taka głupia, to od początku wydawało mi się podejrzane! Zgnijesz w więzieniu oszustko! Mój ojciec jest znanym prawnikiem!

Uśmiechnęłam się, słysząc jak nieudolnie próbuje mnie pokonać moją własną grą. Dobrze wiedziałam, że jej ojciec nie żył od dobrych kilku lat i na pewno nie był prawnikiem, co najwyżej takowego potrzebował, ale szczęście mu nie dopisało i ostanie miesiące swojego życia spędził w więzieniu.
-POMOCY! POMOCY! TO JAKAŚ WARIATKA! - Emily zaczęła walić w szklane ściany. Westchnęłam i popatrzyłam na nią z politowaniem:
-Kuloodporne. Dźwiękoszczelne.

Spojrzała na mnie z przerażeniem, ale zaraz jej wyraz twarzy się zmienił i widziałam, że postanowiła obrać inną taktykę:
-Posłuchaj, nie wiem za kogo mnie masz albo co myślisz, że zrobiłam, ale musiała zajść jakaś pomyłka. Wypuść mnie teraz, to nikomu nic nie powiem i zapomnimy o tym... drobnym nieporozumieniu - Czy ja naprawdę wyglądałam na aż tak głupią?
-Wydaje mi się, że jednak rozmawiam z właściwą osobą, Karen - uśmiechnęłam się kpiąco, używając jej prawdziwego imienia - Porozmawiajmy przez chwilę o twojej siostrze bliźniaczce. Dotarły już to ciebie smutne wieści, nieprawdaż?

Emily spojrzała tylko na mnie z paniką w oczach i zauważyłam, jak stara się niepostrzeżenie rozejrzeć, szukając potencjalnej drogi ucieczki.
-Oh, przestań ze mną pogrywać, wiem, że ją zabiłaś.
-Marylin popełniła samobójstwo! Może nigdy nie miałyśmy najlepszych stosunków, ale błagam, dlaczego miałabym zabić własną siostrę?!
-Pomyślmy... żeby zemścić się za to, że zabrała ci życie, o którym zawsze marzyłaś, posadę w międzynarodowej firmie, którą dostała, składając certyfikaty z twoim zdjęciem, aby dopełnić to, co już próbowałaś zrobić półtora roku temu, czy może wreszcie, żeby całkiem legalnie zdobyć jej mężczyznę, którego kochasz? - Żałowałam, że nie mam przy sobie aparatu, żeby zrobić zdjęcie jej minie. - Oh błagam, może Greg nie grzeszy spostrzegawczością, ale ja rozpoznałam cię już za pierwszym razem i to z drugiego końca ulicy. Swoją drogą, ta operacja nosa to nie był najlepszy pomysł, a Marylin i tak był prostszy.

Patrzyła na mnie wciśnięta w róg swojego tymczasowego więzienia, starając się być w miarę możliwości jak najdalej ode mnie:
-Posłuchaj, nie wiem kim jesteś i skąd to wszystko wiesz, ale to nieprawda. To wydarzenie ponad rok temu to był wypadek, a Greg... zrozum ona miała wszystko, w tym mężczyznę, którego kocham od ponad pięciu lat. Zasłużyłam na to, żeby dostać choć mały skrawek tego, co powinno być moje, a on... on też mnie kochał, oboje wiedzieliśmy, że to było złe, ale czy ona kiedykolwiek zachowała się fair, w stosunku do mnie?

Oboje? Hmm... Zawsze myślałam, że Greg nie zauważał tego, kiedy Emily podszywała się pod Mar, ale teraz widziałam, jak bardzo to było naiwne. Oczywiście, że wiedział. Prawdopodobnie od samego początku. To całkowicie zmieniało postać rzeczy, a układanka w mojej głowie powoli składała się w jedną całość.
-Stój! Wracaj! Gdzie idziesz?! Proszę, tylko mnie tu nie zostawiaj! Nie możesz mnie tu więzić w tej szklanej klatce!

Oczywiście, że mogę, Karen.

Sara Różycka (3d gim.)

Copyright © 2013. Marcin Leśniewski  Rights Reserved.