Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

2017/2018 NR 3 - WOŚP

Dnia 14 stycznia 2018 roku miałam możliwość bycia wolontariuszem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (w skrócie WOŚP). Z racji tego chciałabym przedstawić Wam, jak to wszystko się odbywało.

Rano, o godzinie 8:15, pojechałam odebrać puszkę oraz identyfikator. Po odbiór rzeczy zgłaszaliśmy się do wyznaczonego stanowiska. Wszystko szło sprawnie i szybko.

Około 12:00 razem z przyjaciółką pojechałam na Stare Miasto zacząć zbierać pieniądze. Na początku trochę się obawiałyśmy, ale po chwili strach minął i zaczęłyśmy się rozkręcać. Na ulicy spotykałyśmy sporo osób, które nie popierają takich akcji. Na szczęście zdecydowana większość chętnie wrzucała do puszki pieniążki. Dość długo chodziłyśmy po ulicy, ale w końcu zdecydowałyśmy się podejść pod Pałac Kultury i Nauki. Zobaczyłyśmy jak to wszystko tam wygląda i byłyśmy zachwycone. Niestety do diabelskiego młyna, do którego chciałyśmy podejść, była długa kolejka, a my nie miałyśmy czasu w niej stać. Dlatego pod pałacem nie spędziłyśmy dużo czasu i wróciliśmy zbierać pieniądze. Było nam bardzo zimno, bo na dworze spędziłyśmy ponad 6 godzin. Po 18:00 stwierdziłyśmy, że wracamy zdać puszkę. Na miejscu wyglądało to tak, że przy wejściu dostawało się numerek, który pan później wyczytywał. Jak weszło się do sali, to podchodziło się do wskazanego stanowiska i liczyło się zebrane pieniążki. Następnie podchodziło się do pani, która wbijała tę kwotę do systemu i można było wyjść. Na pożegnanie dostawało się mały upominek. Później razem z przyjaciółką postanowiłyśmy jeszcze raz pojechać pod Pałac Kultury i Nauki, żeby obejrzeć “Światełko do nieba”, czyli pokaz fajerwerków.

Dla mnie było to niesamowite wydarzenie i za rok na pewno wezmę w tej akcji udział jeszcze raz.

13  11   12

Natalia Myśliwiec (7d)

2017/2018 NR 2 - W wiosce świętego Mikołaja

W Laponii, osiem kilometrów na północ od Rovaniemi, w Finlandii, na kole podbiegunowym, znajduje się wioska świętego Mikołaja. To miejsce szczyci się wielką popularnością ze względu na liczbę przysyłanych listów, która waha się w granicach pół miliona rocznie! Warto zwrócić uwagę na fakt, że sortowaniem listów nie zajmują się urzędnicy, ale Elfy!

W wiosce stoi również dom świętego Mikołaja. Można tam porozmawiać ze Świętym Mikołajem, usłyszeć Wesołych Świąt (również po Polsku) i zrobić sobie zdjęcie. Dla osób, które chcą spędzić trochę więcej czasu z Mikołajem, jest dostępna również opcja zaproszenia go do domu, która kosztuje od 100 do 400 euro za noc.

Mikołaj, choć wydaje się być człowiekiem dalekim od nowoczesności, to takim nie jest. Święty ma swoją stronę internetową, na której możemy znaleźć jego własny program. Tam m.in. możemy się zapoznać z zaplanowaną interaktywną trasą na dany rok. Na jego kanele można też zobaczyć: jak zbiera borówki w lesie albo jak opiekuje się reniferami.

Wioska jest otwarta codziennie oprócz świąt państwowych. W święta Bożego Narodzenia Mikołaj rusza w drogę, by odwiedzic dzieci z całego świata.

W wiosce czekają nas różne atrakcje, m.in.: przejażdżka na saniach z reniferami bądź psami, szaleństwo na oponach na specjalnym torze. Możemy także odwiedzić piekarnię "Pana Imbira" oraz Szkołę Elfów i Szkołę elfickiej kaligrafii.

Rozważcie w takim razie, czy warto czekać na św. Mikołaja w domu, czy też może lepiej wybrać się do jego wioski?

11

Patrycja Jarosz (7d)

2017/2018 NR 1 - Azja

W Azji południowo-wschodniej można przenieść się w zupełnie inny świat, mimo że to tylko 10 godzin lotu. A to wszystko dzięki... jedzeniu. Spotkać tam można m.in. ludzi z wózkami, którzy chcą sprzedać nam mini kanapki bądź zupy do odgrzania w plastikowych woreczkach.

W Polsce nie spotkamy mięsa leżącego na bazarze bez żadnego chłodzenia – z dwiema chusteczkami przypiętymi do wiatraka, które jest tak przechowywane w temperaturze +30 stopni, a potem bez problemu sprzedawane na większości bazarów. I to jest zadziwiające!

Oczywiście, Azja słynie z osobliwych przekąsek, takich jak glony w różnych smakach, suszone krewetki czy mango ze słodkim ryżem i mleczkiem kokosowym. Warto wspomnieć o tradycyjnym Balut i słodyczach z zieloną herbatą. Kokosy w tamtych rejonach nie są w twardych skorupach, które trzeba otwierać wiertarką, lecz w zielonym miąższu, pod którym znajduje się delikatna skorupka i mleko. Są tam też niespotykane owoce, które można kupić za 2-3 zł.

11   12

Patrycja Jarosz (7d)

2017/2018 NR 1 - Slow Fashion

Ostatnio miałam okazję brać udział w wydarzeniu Targi Slow Fashion. Odbywały się one w ostatni weekend września na terenie Stadionu Narodowego. Mieli tam swoje stoiska polscy projektanci tworzący zgodnie z ideą „slow”, czyli rzeczy najwyższej jakości, jedyne w swoim rodzaju, takie które nie rozpadną się po kilku praniach.

Zostałam mile zaskoczona już na wejściu. Podczas kupowania biletów obdarowano mnie naklejkami i kuponami rabatowymi do sklepów wystawców, z których oczywiście skorzystałam. Teren targów był podzielony na strefy casual, elegant, premium, street, kids oraz co najlepsze był też dział kosmetyczny, gdzie oprócz testowania kremów i mydełek, można było stworzyć własne perfumy z ponad 50 składników. Z przyjemnością oglądałam i mierzyłam ubrania na różnych stoiskach, ale naprawdę pokochałam produkty Yeah Bunny, Triko concept i Pockety.

Yeah Bunny to marka głownie dla nastolatek i młodych kobiet. Produkuje ona miedzy innymi etui do telefonów ze słodkimi motywami: buldogiem, koronami i kwiatami oraz minimalistyczne koszulki, jak większość ich produktów, utrzymane w pastelowych kolorach. Moją uwagę przykuła pościel z ich flagowym wzorem – mieszanką „psich” motywów. Pastelowe kolory, urocze wzory – w Yeah Bunny znajdziesz wszystko, o czym marzysz!

Triko concept to głownie koszulki. Ich znakiem rozpoznawczym jest zabawny nadruk zawierający grę słowną. Hasła miłOŚĆ, radOŚĆ, dzikOŚĆ, wolnOŚĆ wpisane są w rysunek szkieletu ryby. Na targach miały premierę nowe bluzy o bardzo kobiecym fasonie, którym trudno było się oprzeć.

Pockety to kolejny wyjątkowy produkt. Każda koszulka ma kieszonkę, a z każdej kieszonki wystaje słodki zwierzaczek piesek, jednorożec albo lisek. Ale jak zajrzymy do kieszonki, przekonamy się, że każde, nawet najmilsze zwierzątko, ma swoją ciemną stronę.

Na koniec zatrzymałam się na dłużej przy stanowisku, na którym można było przerabiać ubrania. Dostałam tam zwykły biały T-shirt, który przy pomocy projektantki i krawcowej mogłam przerobić według własnego pomysłu. Do dyspozycji miałam różnokolorowe naszywki, taśmy, ćwieki i kawałki kolorowych tkanin. Więcej na temat przemiany mojej koszulki przeczytacie w następnym numerze.

Jeśli nabraliście ochoty na zakupy w stylu slow, śledźcie ich profil Slow Fasion na Facebooku, tam podają terminy najbliższych imprez.

Małgosia Włodarczyk (2d)