Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

2016/2017 NR 5 - Wywiad z Amelią Rosiak

Wywiad z Amelią Rosiak – projekt „Las diferencias culturales”. Amelia, uczennica klasy 2D bierze udział w projekcie o nazwie „Las diferencias culturales”. W wywiadzie opowiada nam o najciekawszych sytuacjach, gościach, planach oraz o tym czego dokładnie dotyczy projekt.

Milena Cierlicka- Opowiedz nam o projekcie, na czym dokładnie polega i jaki jest jego główny cel?

Amelia Rosiak- Projekt „Las diferencias culturales” realizuję w ramach Mazowieckiego programu stypendialnego dla uczniów szczególnie uzdolnionych - najlepsza inwestycja w człowieka. Polega on na badaniu różnorodności obywateli Ameryki Południowej, którzy obecnie mieszkają w Warszawie. Jego główny celem jest porównanie życia osób różnych narodowości i specjalizujących się w różnych zawodach.

M.C.- Kiedy dowiedziałaś się, że będziesz mogła uczestniczyć w takim projekcie?

21A.R.- O tym, że będę mogła uczestniczyć w takim projekcie dowiedziałam się pod koniec ubiegłego roku szkolnego od Pani Małgosi Sobczyk – nauczycielki języka hiszpańskiego oraz koordynatorki projektu. Była to jedynie luźna propozycja, gdyż nie było wiadomo, czy uda mi się otrzymać to stypendium. Chętnych jest bowiem bardzo wielu i żeby go dostać, trzeba spełnić wiele wymagań: począwszy od ocen i konkursów, a skończywszy na miejscu zamieszkania. To ostatnie nie było mi na rękę, gdyż więcej punktów dostają osoby żyjące na wsi. Po wypełnieniu wielu dokumentów, tabelek i rubryczek oraz zebraniu podpisów nauczycieli, wysłałam dokumenty. Po tym pozostawało jedynie czekać. W paździer-niku dowiedziałam się, że mój projekt został zakwalifikowany i tak właśnie zaczęła się moja przygoda :)

M.C.- Zgodziłaś się bez wahania? Czy miałaś jakieś obawy?

A.R.- Oczywiście miałam obawy, gdyż nie wiedziałam, co mnie czeka. Zgodziłam się jednak, bo wiedziałam, że taka szansa może nigdy więcej się nie powtórzyć :)

M.C.- Chciałaś kiedykolwiek zajmować się takim przedsięwzięciem?

A.R.- Tak, zawsze chciałam robić w szkole coś „ponad”. Mieć jakieś specjalne, dodatkowe zajęcie. Projekt właśnie jest czymś takim.

M.C.- Co najbardziej podoba Ci się w tym zajęciu?

A.R.- Najbardziej podobają mi się spotkania kulturowe, a co się z nimi wiąże, rozmowy po hiszpańsku z zaproszonymi gośćmi. Uwielbiam też chodzić na kurs językowy :)

M.C.- Jest coś, co chciałabyś zmienić?

A.R.- Chciałabym mieć czas i możliwość zaproszenia na spotkania jeszcze więcej gości, ale organizacyjnie jest to bardzo trudne.

M.C.- Jak już wiemy, projekt, którym się zajmujesz, opowiada o krajach Ameryki Południowej? Czy zafascynowała Cię tamtejsza kultura?

A.R.- Tak, uwielbiam Amerykę Południową. Nawet zaczęłam już zbierać pieniądze na wycieczkę do jednego z jej krajów :)

M.C.- Dziękuje za wywiad. I trzymam kciuki za dalsze sukcesy związane z projektem.

A.R.- Również dziękuję i do zobaczenia na kolejnych spotkaniach :)

Milena CIERLICKA
2D

2016/2017 NR 4 - Wiktoria Wielosz (klasa 2D)

W tym numerze przeprowadzę wywiad z początkującą lekkoatletką, naszą rówieśnicą, na pewno kojarzycie ją ze szkolnych korytarzy. Wiktoria Wielosz we własnej osobie!

Milena Cierlicka – Cześć!

Wiktoria Wielosz – Hej!

21M.- Mam do Ciebie kilka pytań.

W.- Zaczynajmy!

M.- Kiedy zaczęłaś trenować lekkoatletykę ?

W.- Zaczęłam ją trenować w maju zeszłego roku.

M.- Ile razy w tygodniu trenujesz?

W.- 4 razy w tygodniu.

M.- Sporo…

W.- Tak, to prawda.

M.- Jak sama wiesz, uprawianie większości sportów wiąże się z wieloma wyrzeczeniami.

W.- Myślę, że jednym z najważniejszych poświęceń jest krótszy czas wolny. Po szkole, gdy inni mogą wypocząć, muszę zebrać się w sobie i nie spóźnić się na trening. To jest chyba najtrudniejsze, jeśli o mnie chodzi.

M.- Od czego przede wszystkim musi zacząć osoba, która chce rozpocząć uprawianie tej dyscypliny? Jak się przełamać?

W.- Najtrudniejsza jest praca nad samym sobą. Kiedy osoba nie będzie chciała zacząć robić czegoś w tym kierunku, to po prostu nic nie osiągnie. Trzeba sobie powiedzieć, że jest to dla nas dobre, a wtedy będzie już nam o wiele łatwiej.

M.- Jakaś specjalistyczna dieta? 

W.- Żadnej specjalistycznej diety nie stosuję. Jak wiadomo, do niektórych dyscyplin potrzebna jest masa. Jestem na początku uprawiania tego sportu, więc dopiero zaczynam wyrabiać sobie mięśnie. 

M.- Jakie ćwiczenia sprawiają Ci największy kłopot?

W.- Najtrudniejsze dla mnie ćwiczenia to te wytrzymałościowe. 

M.- Byłaś gotowa do tego, aby tak się temu poświęcić? Łatwo poszło?

W.- Tak. Wcześniej uprawiałam wiele innych sportów. 

M.- Masz już może jakieś osiągnięcia? Medale, puchary?

W.- Z lekkoatletyki posiadam medal na Mistrzostwach Białołęki, nie udało mi się jednak zdobyć z Mistrzostw Mazowsza. 

M.- Planujesz ten sport tak na poważnie, na przyszłość? Czy to tylko hobby?

W.- Nie jestem jeszcze tego pewna. Nie osiągam aż takich wyników, aby malować tym swoją przyszłość. Na razie jest to tylko moje hobby. 

M.- Wiem, że trenujesz z naszą panią od w-fu – Aldoną Boroń. Co jej zawdzięczasz? Czy to ona obudziła w Tobie tę pasję?

W.- Tak, to na pewno ona zachęciła mnie do tego. Jestem jej bardzo wdzięczna. Trenuję także z jej mężem. Pani Aldona jest bardzo pozytywną osobą, która nakręciła mnie do tego wszystkiego. 

M.- Dziękuje Ci za udzielenie mi odpowiedzi na kilka pytań. Trzymam kciuki za dalsze sukcesy. 

W.- Również, bardzo dziękuję.

Milena CIERLICKA
2D

2016/2017 NR 3 - Madzia Dudziak (klasa 2D)

Schroniska, domy tymczasowe, samotne zwierzaki, porzucone psy i koty – często słyszymy te hasła. Wielu ludzi po stwierdzeniu, że właśnie nadszedł czas na nowego przyjaciela rodziny, zastanawia się: „Kupić? A może adoptować ?”.

Dzisiaj porozmawiam z Madzią Dudziak – uczennicą klasy 2d, która niedawno wybrała tę drugą opcję.

Amelia: Jak doszło do tego, że wraz z rodzicami i bratem zdecydowaliście się na "powiększenie rodziny"? Czy było to Twoje marzenie od dawna, a może spontaniczna decyzja?

Madzia: Chodząc do przedszkola marzyłam, by posiadać psa. Niejednokrotnie prosiłam o to rodziców, ale bezskutecznie. W końcu straciłam nadzieję i pogodziłam się z faktem, że nie ma z nami czworonoga. Rok temu mój brat z dużym uporem wrócił do tematu i tak teraz mieszka u nas Beza. Czasem opłaca się być natrętnym i nieustępliwym.

A: Wybraliście adopcję, dlaczego?

M: Już na początku szukaliśmy psa ze schroniska. Chcieliśmy któremuś z nich uratować życie. Nie wybraliśmy rasowego, bo żadna nam nie odpowiadała.

A: Co zdecydowało o wyborze miejsca, z którego adoptowaliście maluszka? Czytaliście opinie, polecił Wam ktoś ze znajomych?

M: Moja mama na Facebook’u weszła na stronę Domu Tymczasowego dla Szczeniaków Judyta. Tam znalazła Bezę. Już wtedy nam się spodobała, a że ich domek był niedaleko (bo w Sochaczewie), zdecydowaliśmy, że tam pojedziemy i zobaczymy ją na żywo. Dzień później biegała już po naszym domu.

A: Mieliście przy adopcji dużo spraw do załatwienia, dokumentów do uzupełnienia czy wystarczył jeden podpis i gotowe?

M: Szczerze mówiąc tak - wystarczył jeden podpis. Gdy przyjechaliśmy po nią, tata musiał podpisać jeden dokument - umowę adopcyjną, w której zobowiązywał się, że będzie się nią opiekował (a my wraz z nim), zapewni ciepły dom i że jej nie sprzeda. Punktów było 38, a to tylko kilka z nich. Potem otrzymaliśmy wyprawkę, w której skład wchodziła mokra i sucha karma, podkłady (gdyż Mała nie załatwia się jeszcze na dworze), zabawka, kocyk i książeczka zdrowia. Właściciele udzielili nam wielu wskazówek i rad oraz zapewnili, że w razie potrzeby możemy do nich dzwonić z każdym problemem. Sama procedura trwała pół godziny, a potem mogliśmy zabrać Bezę do naszego domu.

A: Teraz, gdy wiemy już wszystko o adopcji, nadszedł czas na najważniejsze i najciekawsze pytania. Opowiedz naszym Czytelnikom o swoim pupilku. Jak się wabi? Ile ma tygodni? Czy szybko przyzwyczaił się do Waszego domu?

21M: Moja księżniczka wabi się Beza. To mały, biały trzymiesięczny kundelek. Wygląda trochę jak miniaturka goldena retrivera. Szybko przyzwyczaiła się do nowego otoczenia, choć niektórych miejsc (takich jak łazienka) unikała przez dobrych parę dni. Teraz już wchodzi wszędzie i z każdym dniem staje się coraz pewniejsza, by odkrywać nowe miejsca.

A: Z tego co mówisz Beza jest uroczym szczeniaczkiem. Nie baliście się jednak, że duża życiowa zmiana wpłynie negatywnie na jej charakter i zachowanie?

M: Beza to piesek po przejściach. Jesteśmy już trzecią (i ostatnią) rodziną, która się nią opiekuje. Właścicielka schroniska uprzedzała nas, że „jest to dziewczyna z charakterem", ale nie baliśmy się. Uczymy ją podstawowych poleceń, tj.: leżeć, przynieś czy siad. W trakcie zabawy gryzie, ale zdarza się to już coraz rzadziej. Gdy coś się jej nie podoba, szczeka. Wie, że nie może gryźć kanapy. Zbliża się do niej, otwiera pysk, by "skosztować", po czym cofa się o krok i zaczyna szczekać. Jest posłuszna, chociaż czasem lubi postawić na swoim.

A: Dziękuję za rozmowę :). A w wolnej chwili zapraszam Was, drodzy Czytelnicy do odwiedzenia strony Bezy na Facebook’u, gdzie będziecie mogli obejrzeć zdjęcia tej uroczej kruszynki.

Amelia ROSIAK
2D

2016/2017 NR 2 - Wywiad z Kingą Rodak

Dzisiaj rozmawiam z absolwentką naszego gimnazjum – Kingą Rodak – o wspomnieniach…

Kasia Wróbel: Za czym najbardziej tęsknisz?

Kinga Rodak: Najbardziej tęsknię za niektórymi nauczycielami. Oczywiście obowiązkowo trzeba tu wymienić moją najukochańszą polonistkę – panią Rutkowską, za którą ogromnie tęsknię. Nigdy wcześniej nie poznałam tak życzliwej osoby. (Mam nadzieję, że ten wywiad do niej dotrze!) Nie sposób nie wspomnieć pana Stelmacha, którego nie sposób nie lubić. Jego podejście do nas było wspaniałe, a lekcje, które prowadził, pozostaną w mojej pamięci na zawsze. W tym miejscu należy wymienić jeszcze moich wychowawców – panią Leus i pana Kucińskiego. Brakuje mi jeszcze „luzu”, który panował w gimnazjum. Teraz w liceum już tak łatwo nie jest.

KW: Czy utrzymujesz kontakt z Twoimi znajomymi z gimnazjum?

KR: Jak najbardziej! Co dwa, trzy tygodnie, jak mamy czas, spotykamy się razem w parku, centrum handlowym albo idziemy do kina. Zupełnie tak jakby nic się nie zmieniło. Z niektórymi osobami często spotykam się w tramwaju czy autobusie jak wracam ze szkoły. Śmieszne jest to, że jak spotkam przypadkiem jakąś osobę z klasy, mimo że nie miałam z nią wcześniej dobrych kontaktów, to rozmawiam z nią jak ze „starym” przyjacielem.

KW: Jakie wydarzenie utkwiło ci w pamięci?

KR: Wydarzeniem, które najbardziej utkwiło mi w pamięci, był zakład z panem Stelmachem o wyniki egzaminów. Jeżeli klasa nie miała wystarczającej średniej z testu, musiała się śmiesznie przebrać. Dotyczyło to wszystkich klas trzecich. Od początku byliśmy nastawieni na przegraną. Nawet dyskutowaliśmy, w co się przebierzemy i nagle szok! Byliśmy jedyną klasą, która wygrała zakład! Co zabawne, niektórzy byli smutni z tego powodu, bo chcieli się przebrać.

KW: Który przedmiot był dla Ciebie najciekawszy i dlaczego?

KR: Najciekawszym przedmiotem dla mnie była fizyka. Dlaczego? Sama nie wiem. Może dlatego, że pani Cytowska tak ciekawie opowiadała. A może dlatego, że fizyka zawsze mnie interesowała (mimo że jestem humanistką). Te wszystkie prawa rządzące światem, doświadczenia... To wkręca!

KW: Jaki przedmiot sprawiał Ci największą trudność?

KR: W pierwszej klasie była to matematyka. A później? Chemia? Każdy mój kłopot z przedmiotem raczej wynikał z mojego lenistwa niż z winy nauczycieli. A może z tego, że wolę przedmioty humanistyczne.

KW: Czy wyobrażasz sobie, że gimnazja mogłoby nie istnieć?

KR: Nie wiem, czy jest to dobra zmiana. Myślę, że to sprawa indywidualna, ale jeśli chodzi o mnie, to cieszę się z całego serca, że mogłam uczęszczać do gimnazjum. Zmiana środowiska wyszła mi na lepsze. Niestety w podstawówce nie miałam fajnej klasy, więc nie wyobrażam sobie, że mogłabym spędzić z nimi aż 8 lat.

KW: Jakie wybrałaś liceum i czy jesteś zadowolona ze swojego wyboru?

KR: Chodzę do liceum Aleksandra Fredry na Muranowie. To był mój pierwszy wybór, więc nie trudno sobie wyobrazić, jakie było moje szczęście, gdy usłyszałam, że się tam dostałam. Szkoła jest naprawdę przyjazna. Niektórzy nauczyciele są specyficzni, ale w tym tkwi cały urok. Trzeba się do tego po prostu przyzwyczaić. Poziom nauki jest wysoki, ale nie jest tak, że cały czas siedzę przy książkach. Na pytanie, czy jestem zadowolona, odpowiedź brzmi: tak, nawet bardzo. Najbliższe lata w liceum zapowiadają się naprawdę fajnie, choć wydaje mi się, że czas spędzony w gimnazjum będę wspominać najlepiej. Ale o tym przekonam się za 2 lata.

Katarzyna WRÓBEL
1F

2016/2017 NR 1 - Wywiad z p. Sylwią Łachmańską

Wywiad z Panią Sylwią Łachmańską o tym jak przyjemnie być nauczycielem z powołania :)

Kasia Wróbel: Czy lubi Pani pracę nauczyciela?

Pani Sylwia Łachmańska: Oczywiście! Inaczej dawno temu zmieniłabym zawód :). Praca z młodzieżą sprawia mi ogromną radość.

KW: Jakiego przedmiotu Pani uczy?

SŁ: Geografii.

KW: Dlaczego wybrała Pani akurat ten przedmiot?

SŁ: Zawszę lubiłam geografię. Już od szkoły podstawowej nauka tego przedmiotu sprawiała mi ogromną radość. Potem w szkole średniej najlepsze oceny miałam również z tego przedmiotu. Oczywiste dla mnie było, że kolejnym krokiem muszą być studia i praca w zawodzie geografa.

KW: Co Pani uważa za swój największy sukces zawodowy?
SŁ: Cieszę się, jak uczniowie polubią geografię, osiągają sukcesy na miarę swoich możliwości, biorą udział w konkursach i olimpiadach przedmiotowych, otrzymują wyróżnienia, tytuły laureatów. Wyróżniający się absolwenci wybierają klasy geograficzne w liceum, osiągają wysokie wyniki w nauce, na egzaminach. Mają najwyższe oceny w klasie. Każdy sukces moich uczniów pozwala mi wierzyć, że to co robię, jest dobre i ważne.

KW: Jakie są wady, a jakie zalety pracy jako nauczycielki?

21SŁ: Wady to na pewno szybko zdarte gardło :). Pozostałe aspekty tej pracy to same zalety.

KW: Czy od zawsze Pani myślała, że będzie nauczycielką?

SŁ: Od małego dziecka. Jako dziecko, bawiłam się z moimi kuzynkami w szkołę. Nauczycielką zawsze byłam ja :).

KW: Czy praca z młodzieżą sprawia Pani przyjemność?

SŁ: Ogromną. Uwielbiam młodzież. Mam do niej wiele cierpliwości. Myślę też, że rozumiem jej problemy. Wiele razy moi uczniowie przychodzili do mnie porozmawiać. Ja zawsze mam dla nich czas, jeśli tego potrzebują. To miłe wiedzieć, że wielu z nich ma do mnie zaufanie.

KW: Co najbardziej lubi pani w swojej dziedzinie nauczania?

SŁ: Jestem specjalistką w zakresie geografii Krajów Rozwijających się w Ameryce Łacińskiej.

KW: Czy uczniowie chętnie uczą się na Pani lekcjach?

SŁ: Chyba tak. O to jednak powinnaś spytać samych uczniów. Na pewno łatwiej przyswaja się wiedzę, gdy lekcje i ich tematyka są ciekawe. Wielu moich uczniów uwielbia tematy projektowe, gdzie można wykazać się inwencją twórczą. Uczniowie mają wiele ciekawych pomysłów i jeśli tylko pozwoli im się rozwinąć skrzydła ,to efekt ich pracy jest zawsze wspaniały.

KW: Jaka najgorsza rzecz spotkała panią podczas pracy?

SŁ: Trudno mi przypomnieć sobie taką sytuację. Chyba nigdy nie miałam aż takiej „przygody”, żebym musiała ją długo rozpamiętywać.

KW: Po wieloletniej pracy na pewno znalazła Pani wiele cennych tajemnic, co do wychowania uczniów :). Czy mogłaby Pani jakąś zdradzić?

SŁ: Jak sama dobrze stwierdziłaś – są to „cenne tajemnice”, a tajemnic się nie ujawnia. Myślę, że najważniejsze to dobrze się rozumieć, a reszta powoli się ułoży.

Katarzyna WRÓBEL
1F