Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

2015/2016 NR 3 - Papier daje wolność

Miał 12 lat, kiedy po raz pierwszy zobaczył ją na ulicy. To był jeden z tych upalnych dni, kiedy to wszystkie dzieciaki wychodziły na dwór, żeby razem pograć w podchody. Tyle, że on zawsze był bardziej nieśmiały. Wybierał miejsca trudno dostępne dla innych. Mówił do nich w obcych językach, żeby się po prostu odczepili. Nie potrzebował kumpli z podwórka.

Wszystko zmieniło się, kiedy zobaczył Martę.

Od razu wiedział, że to jest osoba, z którą chciałby się przyjaźnić. Jednak wciąż był na tyle zamknięty w sobie, że bał się do niej podejść.

Śledził ją raz, żeby dowiedzieć się gdzie mieszka. Tylko to było mu potrzebne, żeby się z nią naprawdę zaprzyjaźnić.
81

Jeszcze tego samego dnia wrócił do domu i napisał do niej pierwszy list. Opisał siebie. Nie wspominając oczywiście, kim jest naprawdę. Nie pisał, że jest nieśmiałym, dziwacznym chłopcem z jej osiedla.

Przez pięć lat opisywał jej to kim chciałby być, opowiadał ciekawe historie. Ale robił wszystko, żeby nigdy nie dowiedziała się, jaki był w rzeczywistości. Bał się, że nie będzie to już wtedy takie wyjątkowe.

Żył, wypisując na papierze same bzdury. Ale przecież nikt nie mógł mu tego zabronić. Chłopiec spełniał się tak. Myślał, że dzięki temu przyjaźni się z Martą.
W okolicach swoich osiemnastych urodzin planował się z nią spotkać. Stchórzył jednak i został w domu. W ogóle zaczął spędzać bardzo dużo czasu w domu. Wciąż tylko pisał. Bywało i tak, że nawet czasem codziennie wysyłał jej list.

Bardzo dużo opowiadał Marcie o swoich przygodach, pomysłach. Mówił jak bardzo chciałby być pilotem. To marzenie było jak najbardziej prawdziwe, nie wspomniał jednak, że ma lęk wysokości, skończył 30 lat i do żadnej szkoły dla pilotów go nie przyjmą.

Kolejne pięć lat później jakaś kobieta zapukała do jego drzwi. Pytała o listy. Z początku pomyślał, że to Marta tak bardzo się zmieniła. Przecież nie widział jej tyle lat. Mógł jej po prostu już nie poznać.
Niestety to nie była ona.

Kobieta otworzyła mu oczy. Powiedziała, że Marta była w mieście na wakacjach. Całkiem dawno i tylko raz. Dwadzieścia trzy lata temu. Nie miała okazji, jednak przeczytać, żadnego jego listu.
A on przez dwadzieścia trzy lata był więźniem własnej nieśmiałości. Własnych słów. Słów, których bał się użyć.

Ola DĘBEK
3F

2015/2016 NR 2 - List do Mikołaja

Drogi Mikołaju,

Nie wiem, czy powinnam do Ciebie pisać? Nie jestem już za stara? Która piętnastolatka jeszcze wierzy w Świętego Mikołaja? Aż wstyd się przyznać.

W każdym razie na te święta chciałabym dostać z powrotem moje dzieciństwo. Marzę by wszystko znowu było takie proste. Nie chcę już tak ciężko chorować. Kiedy byłam dzieckiem przecież nigdy tak nie chorowałam. Postacie z bajek nigdy nie chorują. Są silne, wspaniałe, a ja byłam taka jak one.

Co jeszcze... Ach tak! Pragnę znowu być piękna. O dzieciach zawsze mówi się, że są śliczne. Słyszałeś kiedyś, żeby ktoś powiedział coś takiego o dorosłych? No właśnie, nikt tak nie mówi. Dorosłych nikt nie chce uszczęśliwiać. To przykre.

Marzy mi się też, żeby moi rodzice się już nie kłócili. żeby tata znowu starał się o mamę, żeby znowu się ze mną bawili. Ja nadal potrzebuję ich ciepła, rozumiesz? To nie jest tak, że jak się skończy naście lat, to nie kocha się już rodziców. Fakt, nie wiadomo jak im o tym powiedzieć, żeby nie pomyśleli, że znowu coś chcesz. Jednak to nigdy nie znaczy, że nie czuje się tej miłości.

Pamiętam moje cudowne dzieciństwo. Wspólne wyjazdy nad morze, zabawy z ciotkami…

Pamiętam jakie to wszystko było łatwe i trwało jakoś tak niesamowicie długo.

Kiedyś nawet bajki były takie prawdziwe. W Ciebie kiedyś więcej dzieci wierzyło. Nie jest Ci z tym źle, że teraz nawet trzylatki mówią; “To rodzice kupują prezenty”. Może nie tylko ja dorosłam? Może cały świat chce być starszy? Tylko po co? Jaki jest w tym cel? Przecież bycie dzieciakiem jest łatwiejsze.

I co Święty? Oddasz mi moje dzieciństwo? Pozwolisz przeżyć to jeszcze raz? Dasz mi to “proste” szczęście? Pozwolisz mi ponownie w Ciebie uwierzyć?

Piętnastolatka z Wielkim Marzeniem

2015/2016 NR 1 - Wena

Nad każdym pierwszym artykułem do gazetki zawsze myślę najdłużej. To początek szkoły, początek nowych rzeczy, kontynuacja starych. Jest masa do opisania jednak kiedy przychodzi na to czas z tych wszystkich pomysłów robi się ten jeden i to beznadziejny. W takim razie pomyślałam, że warto napisać o braku weny.

To coś, co dopada nas każdego dnia kiedy jesteśmy zmuszeni wymyślić coś na siłę. To właśnie moment, w którym nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Szukać w internecie? Czasem to pomaga, ale nie kiedy chcemy napisać o czymś co naprawdę nas intryguję. W takich przypadkach zazwyczaj sami nie wiemy o co nam chodzi. Gryziemy ołówki, zaginamy rogi kartek, idziemy przynieść sobie coś do jedzenia i... I nadal brak pomysłów. Zastanówmy się wiec kiedy mamy najlepsze pomysły. Podczas spaceru? Kiedy słuchamy muzyki? Czy może po obejrzeniu jakiegoś filmu? Jeśli to zadziała to jesteś szczęściarzem. Do mojej głowy pomysły jednak wpadają znienacka. Czasem jestem "nieuzbrojona" kiedy pojawia się dobry plan i wtedy znów szlag wszystko trafia. Brak ołówka, kartki, a kiedy już je zdobędę pomysł ucieka, a przypomnienie go sobie to tylko strata czasu. Nauczyciele powinni czekać aż przyjdzie do nas wena, nie uważacie? Pewne jest to ,że zamiast płytkich wypracowań mieliby wtedy prawdziwe skarby. Niestety nie ma takiej możliwości. W takim razie mam dla Was kilka rad, które pomagają w napisaniu np. wypracowań.

1. Weź coś do czytania, coś co leży najbliżej Ciebie. Staraj się zbytnio nie myśleć, po prostu to przeczytaj.
2. Masz ulubiony cytat? Świetnie! W takim razie bazuj na nim. Może to on będzie podstawą Twojej świetnie napisanej pracy,
3. Przeglądaj gazety. Czasem nawet jeden obrazek może sprawić, że ułoży nam się w głowie jakaś historia.
4. Opisz coś co masz najbliżej siebie. Potem poprzekręcaj trochę fakty, zmień osoby, które opisujesz, wybierz dla nich inne zawody i masz już gotowe opowiadanie.
5. Masz ulubionego artystę? Przejrzyj jego biografię i wybierz najdziwniejszy fakt z jego życia. Opisanie go będzie już tylko niezłą zabawą.
6. Wycisz się. Czasami wyciszenie sprawia, że twój umysł zaczyna mówić.
7. Zacznij robić coś zupełnie innego. Chcesz coś namalować zacznij pisać i odwrotnie.
8. Gadałeś kiedyś ze sobą? Nie? To chyba najwyższa pora. Nasz monolog często może zamienić się w opis przeżyć wewnętrznych, który akurat jest potrzebny Ci na język polski.
9. I chyba najważniejsze. Baw się tym! Pisanie ma sprawiać przyjemność, a nie być nudne.

Sposobów na znalezienie weny jest naprawdę dużo. Wybierz chociaż jeden i w końcu weź się do roboty.

Ola DĘBEK
3F

2015/2016 NR 1 - O mediacji

We wtorek 20 października br. grupa uczniów z naszego gimnazjum udała się do warszawskiego sądu rejonowego Praga Północ i Południe na warsztaty dotyczące mediacji. Mieli się tam dowiedzieć na czym polega praca kuratora, sędziego i mediatora, co to jest i o co chodzi w samej mediacji, a także poznać zasady funkcjonowania sądu.

Na zakończenie spotkania, dzięki temu wykładowi uczniowie mogli odpowiedzieć sobie na pytania "czy warto zostać mediatorem?" i "czy mediacja jest lepszym wyjściem niż rozprawa w sądzie?"

81Po wysłuchaniu prelekcji - mogę z przekonaniem stwierdzić, że mediacja jest świetną alternatywą dla żmudnych i stresujących posiedzeń w sądzie. Pani mediator, która zdradziła nam wiele szczegółów ze swojej pracy, pokazała nam jak ważny może być jej zawód. Z sądu obie strony mogą wyjść niezadowolone i rozczarowane werdyktem. Podczas mediacji próbuje się tego uniknąć. Na sesji u mediatora opowiadamy wszystko, co nam przeszkadza i jest dla nas trudne do zaakceptowania (przypomina to nieco wizytę u psychologa). Próbujemy przy pomocy osoby trzeciej ustalić warunki przyszłej współpracy z drugą stroną konfliktu.

Warto pamiętać, że rozmowa u mediatora jest poufna, a sam mediator musi być BEZSTRONNY. Dużo łatwiej jest się porozumieć w takich warunkach niż w sądzie. Nie mamy wpływu na wyrok, który zostaje nam narzucony, a stres towarzyszący rozprawie negatywnie wpływa na samopoczucie i zdrowie.

Czy warto zostać mediatorem? Jeśli ktoś interesuje się prawem, lubi pracę z ludźmi i pomaganie innym... to TAK!

Trzeba jednak pamiętać, że mediator zawsze musi pozostać bezstronny, asertywny i musi zachować poufność. Sądzę, że te warsztaty mogą nauczyć rzeczy naprawdę ważnych. Jak odpowiedzialna jest to praca i jak wielką może przynosić satysfakcję.

Agata NOWACZYK
3B