Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

2014/2015 NR 3 - Nasz świat bez kłamstwa

Kłamstwo jest stare jak świat i towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów. Jest częścią naszego życia, w którym rozróżniamy rzeczy dobre i złe. Kłamstwo zawsze było zaliczane do tych ostatnich. W kulturze chrześcijańskiej kłamca był i jest grzesznikiem. Mówienie nieprawdy jest napiętnowane oraz przypisane szatańskim sprawkom. Czy zatem nasz świat mógłby istnieć bez kłamstwa? Trudno to sobie wyobrazić, ale badania dowodzą, że kłamiemy średnio co 10 minut wypowiadając trzy kłamstwa. 60 procent przeprowadzanej konwersacji ma charakter kłamliwy. 80 procent wypowiadanej przez nas nieprawdy jest w pełni przemyślana i świadoma.
71Wynika z tego, że nasz świat bez kłamstwa byłby idealny. Wyobraźmy go sobie. Uczniowie w szkole nie ściągają, wszyscy pracownicy szanowaliby się nawzajem, a politycy mieliby niewiele do zaoferowania swoim wyborcom. Żaden piłkarz nie symulowałby bólu po rzekomym faulu rywala i nie musiałby kłamać o swoim przywiązaniu do klubowych barw. Co prawda trudno sobie wyobrazić tak uprzejmą rzeczywistość, lecz byłaby ona całkiem realna, gdyby nie kłamstwo. Zbyt długo pokutują w naszej świadomości określenia „kłamstwo ma krótkie nogi” i „kto sam kłamie, drugiemu nie wierzy”. Bo czy świat bez kłamstwa byłby lepszy? Jak pisał Aleksander Puszkin „Precz z mrokiem niskich prawd! Wybieram kłamstwo, co wznosi nas, choć mami”. Bo jak wiadomo „w każdym kłamstwie jest ziarno prawdy”.

Franek ZATYKA
2F

2014/2015 NR 2 - Mamo daj spokój

- Synu!
- Co?
- Posprzątaj pokój!
- Ale mamo, teraz gram…
- W tej chwili!
- Proszę, daj mi skończyć…
- Nie, chyba że nie chcesz grać już do końca tygodnia
- Ok, już kończę…

Jaka znana sytuacja, prawda? Nieposprzątany pokój, nieodrobione lekcje to najlepsze powody do zepsucia tak dobrze zapowiadającego się wieczoru sam na sam z konsolą. Zawsze zastanawiam się, dlaczego akurat w tym momencie mam skończyć grę i wykonać polecenie rodzica. Przecież brudne ubrania nigdzie nie uciekną. Z drugiej strony mama mówi, że to dla mojego dobra, że uczy mnie dbania o dom… bla, bla, bla. Kto by tego słuchał. Poza tym taki stan rzeczy, a raczej pokoju mi nie przeszkadza. Traktuje go jako moją fortecę, królestwo, w którym sam sprzątam czy układam. Cały czas powtarzam to mamie, ale ona i tak każe sprzątać…Dlaczego to robi? Żeby uprzykrzyć mi życie, bo za dobrze się bawię? Za złe stopnie? Im głębiej się nad tym zastanawiam ,tym bardziej nie widzę w tym sensu. Właśnie na tym polega różnica pokoleń. Rodzic troszczy się o dziecko i przez to zabrania mu czegoś, a ono traktuje to jako atak na jego niezależność. Rodzic stara zrozumieć się problemy dziecka, ale ono już niekoniecznie. Patrząc z perspektywy czasu na to, jak zachowywałem się kiedyś, jest mi naprawdę głupio. Bo mimo tak nieprzemyślanych zachowań rodzice mnie rozumieli. Bo zrozumienie i szczera rozmowa jest kluczem do rozwiązywania problemów. Ale i tak, z rozmową czy bez, będziesz musiał posprzątać pokój…

Franek ZATYKA
2F

2014/2015 NR 2 - Kiedy ja byłam w twoim wieku...

"Kiedy ja byłam w twoim wieku..." - to jedno z ulubionych zdań, jakie możemy usłyszeć od naszego rodzica. Już wtedy wiemy, że ta opowieść nie skończy się zbyt szybko. Od tych słów rusza cała lawina historii, które słyszeliśmy już co najmniej kilkadziesiąt razy oraz poglądów, które znamy już na pamięć.

Taka sytuacja jest znana każdemu nastolatkowi, obecna jest w każdym domu i zdarza się od kilku do kilkunastu razy w miesiącu. W dzisiejszych czasach na wszystko znajdzie się odpowiedź, każde zachowanie można wytłumaczyć, np. buntem dwulatka, trudnym wiekiem, okresem dojrzewania. Ale jak nazwać sytuację, kiedy to 71rodzice przechodzą bunt i jedyne, co możemy od nich usłyszeć to: Nie, nie pozwalam, ja to bym nigdy nawet o czymś takim nie pomyślała. To zjawisko ma bardzo imponującą nazwę - różnica pokoleń. Od tej chwili mama oraz tata są pokoleniem A, natomiast dziecko - pokoleniem B. Kiedy pokolenie A nie podoba się pomysł pokolenia B, dochodzi do starcia. Każde pokolenie wymienia swoje racje, jednak młodsze jest najczęściej na straconej pozycji z powodu mniejszego doświadczenia i tego, że nie może użyć miażdżących przeciwnika słów: "Bo kiedy ja byłam w twoim wieku..." Osoby postronne mogą mieć wrażenie, że znalazły się w samym centrum burzy. Zdania typu: "Bo ty zawsze...", "Mamo, kiedy to było?", Może mam iść spać po wieczorynce?" atakują jak granaty.

Niezaprzeczalny jest fakt, że czasy się zmieniają. To, co kiedyś było niedozwolone, dziś jest na początku dziennym, to, co było rzadkością, okazuje się być już normą. A skoro zmieniają się czasy, zmienia się także pokolenie, a co za tym idzie - zwyczaje. Może warto byłoby zamienić to pole bitwy na konferencje pokojowe, podczas których każda ze stron wymienia swoje racje, decyduje się na niewielkie ustępstwa i w końcu doprowadza do porozumienia? Przecież porozumienie polega na tym, żeby każdy był usatysfakcjonowany. Rodzice mogliby wreszcie zauważyć, że czasy ich młodości już minęły, a nastolatki zrozumieć, że przecież to okrutne pokolenie. A tak naprawdę chce jak najlepiej.

Kiedy obydwa pokolenia nie będą patrzeć na siebie z przeciwległych narożników, ale staną po jednej stronie boiska, takie słowa jak: "Mamo, daj spokój..." nie będą już miały zastosowania. Natomiast znienawidzone słowa, które słyszeliśmy nie raz, zamienimy na: "Mamo, opowiedz mi, jak było, kiedy byłaś w moim wieku".

Ala JAKUBIAK
2F

2014/2015 NR 2 - Facebook'owe love

Facebook, gdy słyszymy to słowo, od razu przed oczami mamy niebieskie logo, najczęściej odwiedzanego przez nastolatków, portalu społecznościowego.

Kojarzy się nam ono ze znajomymi, tymi obecnymi oraz dawnymi, z którymi z różnych powodów straciliśmy kontakt. Czujemy ogromną potrzebę zobaczenia co robią, jak wyglądają, z kim się przyjaźnią. W pewnym momencie, codziennie logujemy się aby "obejrzeć życie" konkretnego chłopaka czy dziewczyny. Rozkwita "wirtualna" miłość. Osoba z Facebooka jest przecież przez nas wyidealizowana, nie ma wad. Na każdym zdjęciu jest uśmiechnięta, zadowolona, ma ładną fryzurę. Rozmowy na portalu są miłe, zabawne. Czujemy, że spotkaliśmy "bratnią duszę". Wszystko niestety zaczyna inaczej wyglądać, gdy dochodzi do spotkania "na żywo". Prawda czasami bywa zaskakująca i okrutna. Czar pryska. Okazuje się, że uroda nie jest już taka idealna. Ludzie nie mają o czym ze sobą rozmawiać, bo muszą spojrzeć sobie w oczy, bez kłamstw, a z tym jest już trudniej. Zamiast miłych pogawędek mamy nudne spotkania. Okazuje się, że szczerość, błyskotliwość i uczucie gdzieś się zgubiło. Charakter, sposób zachowania zaczyna nam przeszkadzać. Tego przecież na Facebooku nie widzieliśmy. Wcześniej było wspaniale. Facebookowe love, co to jest? Dla tych, którzy traktują to na wesoło i z humorem, stanowi rodzaj zabawy, przygody. Gorzej, jak po drugiej stronie jest ktoś, kto taką znajomość bierze na poważnie. Niechcący można wtedy bardzo zranić drugiego człowieka. Internet wszystko "przyjmie".

Napiszemy bzdurę, wyślemy i po prostu się wylogujemy. Co się stanie, gdy wiadomość ta dotknie serca odbiorcy? Tam już nie ma "backspace". Może więc zanim rozpoczniemy facebookową miłość, umówmy się do kina, kawiarni czy po prostu porozmawiajmy w cztery oczy.

Natalia MAŁKIEWICZ
2F

2014/2015 NR 1 - Loom Bands - co to takiego?

W ostatnim czasie bardzo popularne stały się bransoletki z gumek recepturek. Nazywają się Loom Banda i można z nich stworzyć prawie wszystko. Moda na nie przyjechała do nas z USA. Oto najdziwniejsze rzeczy zrobione z tych gumek:

71

A teraz zaprezentujemy wam sposób na jedna z najprostszych ale również bardzo efektowną bransoletkę:

72
KAROLINA PECZYŃSKA & OLA RYCEMBEL
2F

2014/2015 NR 1 - I jeszcze wczoraj kupiłam szafki kuchenne, które ładnie komponują się z zasłonami...

Coraz częściej w autobusach widzimy tabliczki typu „Szanuj innych pasażerów – nie przeszkadzaj im rozmową przez telefon”. Wystarczy dosłownie kilka razy skorzystać z usług komunikacji miejskiej, by zauważyć jak wielką plagą są ludzie, którzy prowadzą głośne, często bardzo intymne rozmowy przez telefon. Wracając z pracy do domu nie rzadko można posłuchać o zdradzaniu zony, nowych butach, kolorze kuchennych szafek, czyiś długach, biegunce i niestrawności. Najgorsze jest to, że rozmawiający przez telefony komórkowe nie zauważają jaki stanowi to dyskomfort dla innych pasażerów. Autobus nie jest miejscem służącym do prowadzenia głośnych i prywatnych rozmów.

73W tramwaju, metrze, czy w autokarze zamiast konwersować, zawsze można wysłać wiadomość tekstową – zwykły SMS. Jeśli już trzeba zadzwonić na przykład z informacją o tym, że ktoś się spóźni nie należy dodatkowo omawiać zmiany farby do włosów i nowej tapety w salonie. Najlepiej jednak wstrzymać się z telefonowaniem i zadzwonić dopiero, gdy wysiądziemy z autobusu. Jeśli ktoś kontaktuje się z nami powinniśmy odebrać i powiedzieć, że aktualnie nie możemy rozmawiać.

W niektórych krajach zakazano rozmów telefonicznych w środkach komunikacji miejskiej. Za rozmowę w autobusie grozi grzywna. Może także w Polsce potrzebne jest tak radykalne rozwiązanie?

Dla własnego dobra nie powinno się tolerować rozmów przez komórkę w autobusach. Słuchanie głośnego „monologu”, negatywnie wpływa na samopoczucie. Czytanie książki, gazety jest niemożliwe w takich warunkach. Jeśli przeszkadza nam rozmowa telefoniczna, mamy prawo zwrócić uwagę rozmawiającemu. Niestety na razie nie można zrobić nic więcej. Miejmy nadzieje, że w krótce sytuacja odmieni się na korzyść tych, którzy obecnie muszą słuchać irytujących rozmów telefonicznych.


MARTA MAZURKIEWICZ
3D