2014/2015 NR 3 - „Telewizja jest gumą do żucia dla oczu”

XXI wiek dostarcza nam wiele rodzajów rozrywki. Dzisiejszy świat jest na tyle wspaniały, że funduje nam całą gamę propozycji spędzania wolnego czasu. Możemy więc wybrać to, co najbardziej nam odpowiada. I właśnie w tym miejscu objawia nam się przykra prawda. Większość ludzi stawia na tanią i niezbyt wymagającą rozrywkę.
81

Kiedyś wolny czas spędzano aktywnie, całe rodziny jeździły na wycieczki, uprawiano sport. Nie było nic ciekawszego niż wieczór przy kominku (ewentualnie przy świecach) z dobrą książką w ręku… Te czasy już minęły. Kiedyś ludzie byli koneserami sztuki. Dziś stajemy się koneserami podrzędnej prasy, która dostarcza nam taniej sensacji i doprowadza nas do białej gorączki z rozemocjonowania. Kochamy telewizję, która proponuje same najciekawsze programy. Seriale, kolorowe reklamy, paradokumenty typu „Dlaczego ja?”, „Trudne sprawy” czy „Ukryta prawda” zawierają przecież same istotne informacje. Nic więc dziwnego, że nie ruszamy się sprzed telewizora i każdą wolną chwilę poświęcamy na zgłębianiu wiedzy, dotyczącej tego, kto kogo rzucił, kto kogo zdradził. Bez tego nasza wiedza byłby przecież niepełna. Niezwykle trafne są słowa Orsona Wellesa: „Telewizja jest gumą do żucia dla oczu”. Zakleja nasze oczy, sprawia, że nie potrafimy rozsądnie wybierać, ale przede wszystkim przykleja widza do siebie i wciąga. Kiedy raz jej posmakujemy, nie umiemy już się od niej oderwać. Żujemy bezsensowne programy jak gumę, cały czas, bez przerwy. Mimo początkowej przyjemności, zauważamy, że traci już swój smak. Nie posiada już tych właściwości, z powodu których po nią sięgnęliśmy. Mimo wszystko nie potrafimy z niej zrezygnować i wbijamy swój wzrok w kolorowy ekran. Telewizja stała się naszym chlebem powszednim i wydaje mi się, że jest jedyną formą spędzania wolnego czasu dla wielu osób.

Dzisiejszy świat nie czyta, omija teatry i kawiarnie. Dzisiejszy świat ogląda i słucha gotowych interpretacji. Jesteśmy jak kserokopiarki, które powtarzają bzdury zasłyszane w telewizji. Bo przecież to, co mówią w telewizji, jest prawdą. Przyklejamy się do niej jak guma do żucia podeszwy. Za żadne skarby nie chcemy i nawet nie próbujemy tego zmienić. Może warto sięgnąć po coś innego, ciekawszego, co będzie naprawdę nas rozwijało, a nie tylko stwarzało pozory?

Ala JABUBIAK
2F

2014/2015 NR 2 - Hej kolęda

Pierwsze kolędy sięgają 153 roku przed narodzeniem Chrystusa. Wywodzą się ze starożytnego Rzymu - dokładniej z obchodów pierwszego stycznia nazywanych też kalendami (łać. Kalendae). Zwyczaje te przejęli chrześcijanie, łącząc je z świętem Bożego Narodzenia. Najstarsza zachowana polska kolęda pochodzi z roku 1424, a cały polski dorobek kulturalny liczy ponad zachowanych 500 kolęd. Współcześnie wśród polskich artystów popularne jest nagrywanie albumów kolędowych. Kolędy, jak dobrze wiadomo, najlepiej oddają świąteczny nastrój. Jednak to nie tylko kolędy tworzą świąteczną atmosferę.

Dobrym przykładem jest Last Christmas autorstwa Wham! - brytyjskiego zespołu mającego na koncie wiele utworów, które zajmowały bardzo wysokie miejsca w listach przebojów już na samym początku jego kariery. Warta uwagi jest również piosenka "Let It Snow! Let It Snow! Let It Snow!" napisana przez Deana Martina. Nie ma w niej ani jednego słowa o świętach. Mimo tego piosenka wszystkim kojarzy się ze świętami, przez co jest ponadczasowa. Jednym z udanych polskich piosenek jest "Dzień jeden w roku" Czerwonych Gitar. Jeżeli ktoś nie przepada za kolędami, a ma ochotę posłuchać czegoś nastrojowego, będzie to dla niego idealny wybór na święta. "Jingle Bells" - to kolejny świąteczny hit. "Jingle Bells" znane jest również pod nazwą One Horse Open Sleigh. Twórcą utworu był amerykański kompozytor - James Pierpont.

Co będziemy mogli usłyszeć w tym roku? Przekonamy się już niedługo. Wiemy, że na pewno nie zabraknie świątecznych klasyków.

Maciek MIELCZAREK
3D

2014/2015 NR 2 - Opowiadanie „Anioł”

24 grudnia, Wigilia

Wszystkie dzieci jak i zapracowani dorośli czekali na ten dzień. Czekali, aż podzielą się opłatkiem, usiądą przy syto nakrytym stole i otworzą prezenty. Mały Collin również. Jego rodzina od rana biegała po domu, ale on nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Może to i dziwne, ale czuł się przy nich obco. Chociaż byli normalną rodziną, a ich życie niczym nie przypominało serialu, który oglądała jego starsza siostra. Czuł się odrzucony, ale w pozytywnym znaczeniu tego słowa. O ile takie w ogóle było. Pobiegł do kuchni i prześlizgnął się cicho obok cioci, która właśnie wyjęła z piekarnika gorące ciasteczka. Miały one kształt maleńkich gwiazdek. Dwa z nich podkradł i błyska-wicznie wrócił do swojego pokoju. Naszykował tam niewielki talerzyk, położył je i przykrył serwetką. Wszystko to robił tak delikatnie, jakby miały one dla niego jakąś specjalną wartość. Potem zabrał się do przyozdabiania rośliny, która stała w jego pokoju. Ubrał ją w stare lampki i wielką, niebieską bombkę, którą zrobił kiedyś z mamą. Uśmiechnął się do niej jak do człowieka, po czym zaczął szukać czegoś w szafie. W końcu wyciągnął z niej świąteczny sweter (dostał go w zeszłym roku na święta od matki). Collin począł rozpinać guziki swojej piżamy i przebrał się w mało eleganckie spodnie. Nie zależało mu aż tak bardzo, żeby wyglądać jakoś inaczej; bardziej odświętnie. Kiedy już się ubrał podekscytowany spojrzał w okno i uznał, że jest gotowy. W momencie pojawienia się na niebie pierwszej gwiazdy, wszyscy usiedli do stołu. Wszyscy oprócz Collina. On nadal spoglądał w okno.
- Wiem, że ty nic dla mnie nie masz, ale to nic nie szkodzi. Przecież nie jestem już dzieckiem i rozumiem, że liczy się czyjaś obecność. - urwał na chwilę żeby zaczerpnąć powietrza - Jednak ja przygotowałem coś dla ciebie.
Wyjął zza pleców talerzyk i postawił go na parapecie. Jego duże oczy lśniły blaskiem gwiazd i oślepiały nawet księżyc. Były pełne wiary. W głębi duszy był z siebie dumny, co zdarzało mu się naprawdę rzadko. Wpatrywał się w pustą przestrzeń przed sobą z taką miłością, jaką zwykle dzieci okazywały dla swoich rodziców. Postawił talerzyk na parapecie i położył się na łóżku. Jego powieki były zbyt ciężkie, żeby dalej wpatrywać się w gwiazdy. Zasnął.....

25 grudnia, Boże Narodzenie

Collin otworzył błyskawicznie oczy, które zostały muśnięte przez promienie słońca. Zerknął na parapet i uśmiechnął się szeroko. Ciasteczek już nie było.
- Wiedziałem, że będzie ci smakować, Mamo.

Aleksandraa DĘBEK
2F

2014/2015 NR 1 - Internet przyjacielem współczesnej młodzieży

My; nastolatkowie spędzamy połowę swojego wolnego czasu w Internecie.
Znajdujemy tam potrzebne informacje, nowych przyjaciół jak i "pomysły na życie". Godzinami potrafimy być pochłonięci przez portale społecznościowe. Jednak, czy to nas w jakiś sposób rozwija?
81Internet nie jest naszym przyjacielem. On zabiera nam czas na życie. Przez to często wiele rzeczy nas omija. Nie mamy chwili odpoczynku i wyciszenia. Nasz wzrok i koordynacja ruchowa się pogarszają. Widać tu same negatywne skutki, tak więc to nie jest tylko wymysł naszych rodziców i dorosłych, którzy nas otaczają. Oni sami mogą być uzależnieni od globalnej sieci. Tylko zazwyczaj nie są tego świadomi. A w samym tylko USA jest około 5 milionów ludzi z takim problemem. Osoba, która wpada w sidła nałogu zazwyczaj nie potrafi sobie z tym poradzić lub taki tryb życia wcale jej nie przeszkadza. Uważa, że powinna być na bieżąco z tym co dzieje się w sieci. Kilka razy dziennie sprawdza skrzynkę pocztową, oczekując nowych wiadomości.
Czy nie wydaje wam się to znajome? Nie macie tak, że siedzicie wpatrzeni w telefon, a kiedy coś was od niego oderwie, zauważacie, że zrobiło się ciemno i trzeba już iść spać? A przecież mieliście tyle do zrobienia.

Aby Internet nie był dla nas szkodliwy należy:

1. Odwiedzać tylko strony, które nas inspirują i motywują do działania.
2. Rzadko przeglądać portale społecznościowe i spotykać się ze znajomymi w realu.
3. Określić sobie czas spędzany w sieci na przykład jedną lub pół godziny dziennie.
4. Nie grać w gry. One pochłaniają naprawdę dużo czasu.
Poszukajmy sobie przyjaciół na świeżym powietrzu. Prowadźmy aktywny tryb życia. Zdobywajmy wiedzę. Żyjmy bez uzależnienia od sieci. Uwierzcie mi, takie życie smakuje lepiej.


OLA DĘBEK
2F